
Wiosenne zwalczanie chwastów w zbożach ozimych to jeden z kluczowych zabiegów decydujących o plonie w nadchodzącym sezonie. Pierwsze lustracje przyniosą odpowiedź, jak faktycznie przezimowały plantacje i jakie kroki należy w związku z tym podjąć. Gdy temperatury wzrosną, rozpoczną się przygotowania do wiosennych zabiegów herbicydowych. Planując je, trzeba wziąć pod uwagę strukturę zachwaszczenia na poszczególnych plantacjach, żeby wybrane rozwiązanie było jak najlepiej dopasowane do występujących tam problemów.
Kiedy wykonać wiosenny zabieg herbicydowy w zbożach ozimych?
Jak zwalczać chwasty jednoliścienne, takie jak wyczyniec polny czy miotła zbożowa?
Jak przeciwdziałać odporności chwastów dwuliściennych na herbicydy?
Warunki pogodowe, jakie panowały późną jesienią ubiegłego roku, sprzyjały zbożom ozimym. Stopniowo obniżająca się temperatura była korzystna dla roślin, które mogły zahartować się, powoli wypierać wodę, zagęszczać soki komórkowe i gromadzić cukry, czyli materiał zapasowy na zimę. Dzięki temu były one dobrze przygotowane do okresu wstrzymania wegetacji.
Początek 2026 roku przyniósł natomiast dawno niespotykane w Polsce zjawisko, czyli prawdziwie zimowe warunki pogodowe, z okrywą śnieżną utrzymującą się w niektórych częściach kraju przez kilka tygodni. To duża różnica w porównaniu do poprzednich, niemal bezśnieżnych sezonów. Kolejnym czynnikiem odróżniającym tę zimę od minionych są długie okresy panujących ujemnych temperatur, niekiedy nawet poniżej -20 stopni C w nocy.
Wpływ tej sytuacji na zboża ozime, będące w fazie zimowego spoczynku, zależał jednak od regionu. Niestety na południu i zachodzie Polski, gdzie podczas siarczystych mrozów brakowało okrywy śnieżnej, już na początku lutego były obserwowane uszkodzenia mrozowe. Dotyczyło to zwłaszcza jęczmienia, który jest najbardziej wrażliwy na przemarzanie ze względu na najpłycej ze wszystkich zbóż umiejscowiony węzeł krzewienia. Ponadto okresowo zalegający na tamtych terenach śnieg sprawiał, że dochodziło do rozhartowania roślin, które rozrzedzały soki komórkowe, jakby miała ruszać wegetacja, a następnie ponownie spowalniały te procesy.
Czytaj więcej:
Z kolei w województwach centralnych, a także na Kujawach i na Warmii odnotowywane było ryzyko wystąpienia pleśni śniegowej, ponieważ opady śniegu wystąpiły, zanim gleba zdążyła zamarznąć. Tworzyło to warunki do rozwoju patogenów grzybowych. Natomiast na terenach wschodnich, czyli na Suwalszczyźnie czy Rzeszowszczyźnie, pleśń śniegowa właściwie nie miała okazji, żeby rozwijać się, ponieważ wcześniej doszło tam do zamarznięcia gleby. Trzeba jednak pamiętać, że choroba ta nadal może pojawić się na plantacjach zbóż ozimych, jeżeli wczesną wiosną wystąpi odwilż, po której ponownie spadnie śnieg.
Faktyczna ocena kondycji zbóż ozimych i wiosenne zwalczanie chwastów w zbożach ozimych, będzie możliwa podczas dokładnej lustracji dopiero po ustąpieniu okrywy śnieżnej. Gdy warunki pogodowe i trakcyjne na to pozwolą, na polach, gdzie wystąpiło porażenie, warto wykonać zabieg czyszczący z wykorzystaniem miedzi systemicznej i siarki elementarnej lub siarki terpenoidowej. Oczyści on pole z patogenów i zabezpieczy rośliny do czasu, aż temperatury umożliwią wykonanie zabiegu T1.
Na korzyść ozimin przemawia fakt, że topniejąca okrywa śnieżna zapewni roślinom po wznowieniu wegetacji pewien zapas wody. Również to odróżnia bieżący sezon od kilku poprzednich, gdy już wczesną wiosną rolnicy obserwowali występowanie suszy. Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli w kolejnych wiosennych tygodniach zabraknie regularnych opadów deszczu o umiarkowanym nasileniu, to rezerwy wody z roztopów nie wystarczą na długo i ponownie pojawi się realne zagrożenie suszą.
Kiedy wegetacja rozpocznie się już na dobre, ważnym punktem w kalendarzu agrotechnicznym będzie wiosenny zabieg herbicydowy. To istotne zarówno jeżeli plantatorzy koncentrują się właśnie na tym sposobie zwalczania chwastów, jak i w przypadku gdy walka z nimi rozpoczęła się jesienią, jak rekomendują eksperci, ale konieczne jest wykonanie korekty. W obydwu wariantach kluczowe jest zidentyfikowanie głównego zagrożenia występującego na danym stanowisku oraz odpowiedni dobór rozwiązania herbicydowego, które zapewni skuteczne wyeliminowanie konkurencji dla rośliny uprawnej.
Na wielu plantacjach problem stanowią uciążliwe chwasty jednoliścienne, należące do tej samej rodziny botanicznej co zboża. To nie tylko powszechna od lat miotła zbożowa, ale także:
życica wielokwiatowa i trwała,
wyczyniec polny,
wiechlina zwyczajna i roczna czy
stokłosy.
Skala zjawiska nasila się w ostatnich sezonach, co ma związek m.in. z uproszczeniami uprawowymi i rosnącą popularnością technologii bezorkowych. Dotyczy to nawet tych regionów, gdzie jeszcze niedawno uciążliwość ze strony poszczególnych chwastów z tej grupy była znacznie mniejsza.
Kolejnym dużym utrudnieniem dla rolników jest zjawisko uodpornienia się chwastów dwuliściennych – chabrów, maków czy rumianowatych na bardzo często stosowane w rolnictwie przez ostatnie dekady substancje aktywne, szczególnie te z grupy sulfonylomoczników. Taka sytuacja wymaga rozważnego komponowania technologii herbicydowych na bazie substancji należących do innych grup chemicznych.
Wprowadzony na rynek w poprzednim sezonie herbicyd Pacyfik 30 OD zawiera mezosulfuron metylu w nowoczesnej formulacji olejowej. To produkt z najwyższą zarejestrowaną na rynku dawką tej substancji – 15 g/ha (przy zalecanym dawkowaniu 0,5 l/ha). Preparat wykazuje skuteczność na uciążliwe chwasty jednoliścienne:
miotłę zbożową,
wiechlinę roczną,
wyczyńca polnego,
życicę trwałą,
stokłosę miękką.
Mezosulfuron metylu sprawdza się też do zwalczania niektórych chwastów dwuliściennych, np. rumianów polnych, samosiewów rzepaku czy tasznika pospolitego. Preparat Pacyfik 30 OD jest zarejestrowany do stosowania od początku fazy krzewienia aż do fazy drugiego kolanka (BBCH 21-32).
Kompleksowym rozwiązaniem na szerokie spektrum chwastów – zarówno jedno-, jak i dwuliściennych – jest zestaw Pacyfik Duo. Oprócz preparatu Pacyfik 30 OD zawiera on trójskładnikowy herbicyd Fundamentum 700 WG (tribenuron metylowy, metsulfuron metylowy, florasulam). Tak dobrana kombinacja czterech substancji aktywnych, dostępna w korzystnej cenie, gwarantuje bardzo efektywne działanie chwastobójcze.
– Stosowanie w jednym zabiegu substancji z różnych grup chemicznych przełamuje odporności i pomaga zwalczać chwasty, które nie reagują już na dawniej używane rozwiązania. W takim przypadku polecamy nasz niedawno zarejestrowany herbicyd Hapi 250 EC, który można stosować wiosną, aż do drugiego kolanka zbóż – rekomenduje Marcin Bystroński. – Jest to świetny produkt do zabiegu podstawowego na wiosnę, jak również przy konieczności wykonania poprawek, gdy po zabiegach jesiennych mamy problem chociażby z chabrami czy makami, nawet będącymi w zaawansowanej fazie rozwojowej.
Hapi 250 EC to trójskładnikowy herbicyd, który ma w składzie chlopyralid, fluroksypyr i florasulam. Chlopyralid i fluroksypyr należą do grupy syntetycznych auksyn, na które nie stwierdzono występowania odporności chwastów. Florasulam to substancja z grupy inhibitorów ALS, która dzięki innemu mechanizmowi działania uzupełnia właściwości pozostałych składników aktywnych i wspiera zwalczanie odpornych chwastów dwuliściennych. Hapi 250 EC może być stosowany od pierwszego rozkrzewienia zbóż aż do drugiego kolanka (BBCH 21-32).
Jeżeli na polu występują także bodziszki czy przetaczniki, warto wzmocnić działanie środka Hapi 250 EC dodatkowym komponentem. Może nim być metsulfuron metylu, zawarty w herbicydzie Galmet 20 SG. Takie połączenie jest polecane do zwalczania nie tylko bodziszków, ale też fiołków polnych czy maków. Kolejna możliwość to zastosowanie mieszaniny Hapi 250 EC z Toto 75 SG, czyli z tifensulfuronem metylu i metsulfuronem metylu. Dzięki temu rolnicy uzyskają kompozycję substancji o bardzo wysokiej skuteczności m.in. na przetaczniki.
Wiosenne zwalczanie chwastów w zbożach ozimych wymaga dokładnej lustracji plantacji, identyfikacji dominujących gatunków chwastów oraz zastosowania odpowiednio dobranych substancji aktywnych. Szczególne znaczenie ma zwalczanie chwastów jednoliściennych, takich jak wyczyniec polny i miotła zbożowa, a także przeciwdziałanie odporności chwastów dwuliściennych. Właściwy termin zabiegu i kompleksowe podejście technologiczne pozwolą ograniczyć straty plonu i poprawić kondycję łanu.
1. Kiedy najlepiej wykonać wiosenne zwalczanie chwastów w zbożach ozimych?
Wiosenne zwalczanie chwastów w zbożach ozimych należy przeprowadzić od fazy krzewienia do drugiego kolanka (BBCH 21–32). Zabieg powinien być wykonany, gdy temperatura przekracza kilka stopni C, a chwasty znajdują się w fazie intensywnego wzrostu. Zbyt późna aplikacja obniża skuteczność herbicydów.
2. Jakie chwasty jednoliścienne są największym zagrożeniem w zbożach ozimych?
Największe zagrożenie stanowią:
wyczyniec polny,
miotła zbożowa,
życice,
wiechlina roczna,
stokłosy.
Chwasty jednoliścienne silnie konkurują ze zbożem o wodę i składniki pokarmowe, dlatego wymagają precyzyjnego doboru substancji aktywnej.
3. Dlaczego chwasty dwuliścienne stają się odporne na herbicydy?
Odporność chwastów dwuliściennych wynika z wieloletniego stosowania tych samych substancji, zwłaszcza z grupy sulfonylomoczników. Aby ograniczyć problem, należy rotować mechanizmy działania i łączyć herbicydy z różnych grup chemicznych.
4. Czy po zimie zawsze trzeba wykonywać zabieg herbicydowy?
Nie zawsze. Jeśli jesienny zabieg był skuteczny i zachwaszczenie jest niewielkie, wystarczy monitoring plantacji. W wielu przypadkach jednak wiosenne zwalczanie chwastów w zbożach ozimych jest konieczne jako korekta lub zabieg podstawowy.
5. Czy warunki pogodowe wpływają na skuteczność wiosennego zabiegu herbicydowego?
Tak. Skuteczność herbicydu zależy od temperatury, wilgotności gleby oraz aktywnego wzrostu chwastów. Przymrozki lub długotrwała susza mogą ograniczyć działanie preparatów i obniżyć efektywność zabiegu.
źródło: INNVIGO



